• Maciej Pawlicki - kandydat do Sejmu RP

Dlaczego kandyduję?

Maciej Pawlicki - kandydat do Sejmu RP

Chcę być w Sejmie, by odbudować w Polakach poczucie, że to państwo jest nasze. A politycy i urzędnicy, łącznie z prezydentem, posłami i ministrami, są naszymi pracownikami, których wynajęliśmy, by realizowali wyznaczone im przez nas cele. 

Polska musi odzyskać sprawność, siłę i prawdziwą, a więc także gospodarczą – niepodległość. Czas odrzucić narzucaną nam rolę niewolników i znów poczuć się w Polsce gospodarzami. 

Polska leży w takim miejscu Europy, że musi wybierać: albo będzie silna i wolna - albo nie będzie jej wcale. Wybieram tę pierwszą opcję. 

Chcę być w Sejmie, by budować strategie wolnej Polski wolnych Polaków. A potem je realizować. By współtworzyć instytucje i prawa, które odbudują Polskę w Polsce. Chcę być w Sejmie, żeby moje wnuki chciały tutaj zrealizować swoje marzenia. I by miały na to ogromne szanse.

Jestem Polakiem, który chce być gospodarzem we własnym kraju
dlatego
powstrzymam bezprawny dyktat narzucania Polsce islamskich imigrantów oraz ukrytych wśród nich terrorystów i fanatyków. Dyktat, który prowadzi nas ku katastrofie.

Jestem liderem stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu
dlatego
doprowadzę do likwidacji bankowych oszustw, toksycznych „kredytów”, uwolnienia milionów Polaków z pułapek zastawionych przez banksterów. Przywrócę ochronę Polaków przed finansową przemocą i najwyższymi w Europie opłatami bankowymi.

Jestem producentem, reżyserem, scenarzystą - zrobiłem wiele filmów o mało znanych polskich bohaterach
dlatego
zadbam o prawdziwy, czyli bohaterski obraz Polski i Polaków w światowych i rodzimych mediach.

Jestem autorem sukcesów Polski na trzech Wystawach Światowych Expo
dlatego
wyprowadzę polską elitę z kompleksów i wprowadzę Polaków w prawdziwą nowoczesność, w której będą czuć się u siebie.

Jestem publicystą, który opisuje współczesną Polskę, byłem producentem programów „Studio otwarte”, „Warto rozmawiać” i „Polacy”
dlatego
zmienię polski parlament i media publiczne w miejsca prawdziwej, twórczej rozmowy o problemach Polaków oraz przyszłości Polski.

POLUBISZ POLSKĘ!

Miałem być teatrologiem (po warszawskiej PWST), a zostałem filmowym krytykiem. Byłem stypendystą Alfred Friendly Press Fellowship i dziennikarzem The Philadelphia Inquirer. Byłem redaktorem naczelnym „Filmu”, dyrektorem TVP 1 (sprowadziłem do telewizji m.in. Wojciecha Cejrowskiego), potem tworzyłem telewizje RTL7 i Puls. Odpowiadałem za udział Polski na Wystawach Światowych EXPO w Hanowerze (IV miejsce), Aichi i Saragossie (III miejsce). Produkuję i reżyseruję programy telewizyjne (m.in. cykle „Stratosfera”, „Zacisze gwiazd”) oraz filmy (m.in. „Historia Kowalskich” – o Polakach ratujących Żydów, „Śluby rycerskie, czyli epilog Grunwaldu” – o Pawle Włodkowicu, „Stella” – Nagroda im. Janusza Krupskiego na niedawnym Festiwalu Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci). Jestem publicystą tygodnika „wSieci” i portalu www.wpolityce.pl.

Z Magdaleną jesteśmy małżeństwem prawie 33 lata, z czego połowę spędziliśmy w Józefowie pod Warszawą. Mamy trzy wielkie sukcesy: Kamila (absolwent UW), Klarę i Monikę (studentki UJ).

Po co mi to?

Maciej Pawlicki - kandydat do Sejmu RP

Kandyduję do Sejmu RP. Po co ci to? – zapytał znajomy. Ale tylko jeden. Inni nie zapytali, chyba rozumieją. Ale i tak spróbuję wytłumaczyć.

Ten tekst zaczyna się egocentrycznie, ale się rozwinie. Lubię pisać, robić telewizje, filmy, widowiska - zajmuje się tym całe życie. To i owo chyba się udało, ten i ów mówił, że czyta, ogląda. Zawodowych planów w tej sferze mam długą listę.

Od kilku lat próbuję także opisywać polską rzeczywistość polityczną.  A od niedawna wchodzę coraz głębiej w sferę gospodarczych realiów III RP.  I włosy coraz bardziej powstają mi na głowie. Determinacja, by odsłaniać prawdę o historii i polskich bohaterach, otwierać oczy, budzić sumienia, dawać argumenty, bronić naszej tożsamości, obyczajów, rodziny - przez inwazją lewactwa, by przywracać pamięć o wartościach, wokół których budowaliśmy naszą narodową i państwową wspólnotę – wszystkie te arcyważnej sprawy bledną wobec wściekłości, jaką budzi zmasowana, cicha grabież dokonywana na Polakach i Polsce przez absolutnie bezczelnych, absolutnie bezkarnych bankierów. Nie wszystkich, zaledwie kilkudziesięciu. Ale tych najlepiej zainstalowanych u steru III RP.
Nie wiecie o tym jeszcze? Do niedawna też nie wiedziałem, żyłem w przekonaniu, że choć pod pozorami wolnego rynku urządzono nam bantustan, „sprywatyzowano” większość narodowego majątku w mrocznych mechanizmach, to jednak dziś liczne patologie są wyraziście widoczne, zatem droga do ich naprawienia jest jasna i prosta. Ale tak nie jest.

I nie chodzi wyłącznie o aferę toksycznych produktów finansowych, które – pod osłoną polskiego państwa – zagraniczni bankierzy i ich polscy dilerzy wcisnęli kilkuset tysiącom polskich rodzin jako „kredyty walutowe”. Afera ma rozmiar kilkudziesięciu miliardów, które bankierzy już Polakom ukradli, z Polski wywieźli i planują robić to nadal. Uważne badanie afery toksycznych „kredytów” odsłania jednak obraz znacznie szerszy. Zagraniczne korporacje (nie tylko bankowe, wiele innych także)  urządziły sobie w Polsce żerowisko bezprawne, obfite i swobodne, jak w żadnym innym europejskim kraju i w niewielu krajach na świecie.

Niczego nie ujmując swojej dotychczasowej drodze, a zwłaszcza  wspaniałym dokonaniom wszystkich twórców i publicystów zajmujących się sferą tożsamości i ducha, mam jednak wrażenie, że - zajmując się sferą wartości w kulturze, mediach i życiu publicznym, a ignorując rozbój w gospodarce -  jestem jak wzruszający się wierszami pięknoduch, który nie zauważa, że ktoś mu  z tyłu wyciął nerkę i właśnie zabiera się za wycięcie wątroby. Jeśli nie otrząśniemy się z bierności, bezsilności, obojętności, jeśli nie zrozumiemy w jak bardzo niebezpiecznym punkcie polskiej historii jesteśmy – wątroba zostanie bezszelestnie usunięta i – jako naród i państwo – staniemy się już tylko dogorywającym cielskiem, jeszcze jakiś czas utrzymywanym w wegetacji po to tylko, by  można było spokojnie pobierać z niego kolejne organy. 

 

Bezprawie deprawuje

Kandyduję z ostatniego miejsca w moim okręgu podwarszawskim, o takie właśnie poprosiłem. Wyborcy zadecydują czy chcą mnie w Sejmie. Mam dwa wybiorcze hasła. Pierwsze to „Naprawię bezprawie”. Trochę egocentryczne, ktoś może pomyśleć, że trochę megalomańskie. Ale ja traktuję je jako zobowiązanie osobiste. Idę tam, bo widzę, czuję i rozumiem, że w obecnym parlamencie nie ma większości, która chce bezprawie z polskiego życia usuwać. A przejawia się ono w bardzo wielu sferach – bezsilność Polaków wobec bezprawia w ich własnym państwie jest przerażająca, jest drogą do całkowitego rozpadu wspólnoty i państwa. Mam nadzieję, że w przyszłym parlamencie taka większość się znajdzie. I będzie potrafiła działać szybko i skutecznie, rozumiejąc, że właśnie wycinają nam nerki. Bo wokół zmierzającej po władzę opozycji zaroiło się od życzliwych „ekspertów”, którzy przekonują, że przecież bankierom nie można robić żadnych przykrości, a rzekomy problem walutowych kredytów sam się rozwiąże. Bo jak zaczniemy się zbytnio upierać przy prawie i upierać przy sprawiedliwości, to bankierzy będą smutni, a to nam na dobre nie wyjdzie. Dostaniemy po łapach, trzeba więc, byśmy znali swoje miejsce.

Przerażający minimalizm, zakompleksienie, brak ambicji, zewnątrz-sterowność, służalczość wobec silnych, pogodzenie się z podrzędnością i podległością, mentalność niewolnicza, duchowe skarlenie, samoskundlenie  -  to polityczne syfilisy, którymi „Gazeta Wyborcza”, TVN i koalicja PO-PSL tak pracowicie od lat Polaków zarażają. Teraz następuje próba przeniesienia ich na Prawo i Sprawiedliwość. To się nie uda, wiem. Ale w niektórych sferach takie niebezpieczeństwo istnieje. Dlatego w Sejmie RP znaleźć się powinni ci, którzy widzą Polskę jako państwo naprawdę niepodległe. Także w sferze ekonomicznej, a może raczej – zwłaszcza w sferze ekonomicznej. Bo to właśnie tam, gdzie ustala się sposoby kreacji pieniądza, sposoby kontroli bankowych operacji, zupełnie różne reguły dla wielkich korporacji  oraz małych i średnich polskich przedsiębiorców, ochronę dla klientów austriackich, niemieckich, hiszpańskich, holenderskich, portugalskich i kompletny brak ochrony dla klientów tych samych banków w Polsce   –  właśnie tam tracimy niepodległość.

Bezkarność naszych bankierskich okupantów sprawia, że wszyscy, tak, dokładnie wszyscy płacimy za bankowe usługi najwyższe stawki w Europie. Ustrojona w różne formy lichwa dewastuje polskie rodziny. Do Polski zjechały się największe firmy windykacyjne – na wielkie żniwa. Bankierzy szczują nas na siebie nawzajem, a władzę mają dziwnie wobec siebie uległą. Rząd Ewy Kopacz wystosował do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości pro-bankierskie i antyobywatelskie stanowisko napisane przez ekspertkę pracującą dla banków. Pisząc, że to „w imieniu Rzeczpospolitej”.  Tak, niemiłościwie nam istniejącej - rzeczpospolitej banksterskiej.  A może raczej – banksterskiego samodzierżawia, które zamieniło polskie państwo w swego bezwolnego sługusa,  a miliony Polaków w niewolników, które zniszczyło rodzącą się polską klasę średnią, wygnało 2 miliony najbardziej dynamicznych, kreatywnych, które sprawia, że 80% maturzystów nie widzi dla siebie w Polsce żadnej przyszłości, a przerażeni, że nie mają na lekarstwa staruszkowie będą oddawać swe liche mieszkania bankom, wywłaszczając swe wnuki.

Chcę być w Sejmie RP, by – stosując wszystkie dostępne prawem instrumenty - dopilnować, że samodzierżawie banksterskie zamienimy na Najjaśniejszą, której ostoją jest sprawiedliwość i dobro Polaków.


Polska – lubię to!

Ale mam też drugie hasło: „Polubisz Polskę”. Bo Polska potrzebuje dzisiaj – może jak nigdy wcześniej - bardzo wielu lajków, wielu fanpejdżów i fanów. I to bardzo aktywnych, zdeterminowanych. Po to byśmy godzili się na podrzędność i podległość, od lat fala za falą sunie po nas propagandowe tsunami, żeśmy: źli, zacofani, niepostępowi, głupi, brudni, niezdolni, przez świat potępiani i wyśmiewani, że mamy na rękach krew niewinnych i w historii bardzo niewiele jaśniejszych punktów.  Najbardziej bezczelni kłamcy zyskują na świecie coraz szerszy posłuch, stałe felietony w wielkich dziennikach, polakożerczość jest dziś sowicie wynagradzana. A władza PO-PSL pokornie realizuje ideę, że Polacy mają się kulić swej polskości, wstydzić się jej jak paskudnej choroby, ukrywać ją, wyrzekać jej.  Na świecie i w samej Polsce – przygotowując do emigracji lub roli dożywotniego niewolnika w niemieckim czy francuskim korpo.

Inwazja ideologiczna jest ściśle powiązana z rabunkiem ekonomicznym. Mamy cieszyć się, że jaśniepan raczył wychędożyć, mamy czuć się zaszczyceni, że tak wielkie, tak międzynarodowe korporacje – z trudem znosząc nasz narodowy fetor - łaskawie pochylają się nad naszą brzydką chudobą, by dać nieść nam oświatę i wzorce jak trzeba żyć, przy okazji podnosząc z klepiska kilka miedziaków. 
Wśród młodych Polaków trwa żywiołowa reakcja na to pragnie mózgu, ale w mózgowej pralce nadal uwięzły milionów głów. Najwyższy czas, by instytucje polskiego państwa, media publiczne, system edukacji - zrozumiały wreszcie swą rolę budowania wspólnoty świadomych swych praw obywateli Niepodległej. Odzyskanie umysłów oszukanych, wybudzenie ich z letargu w jaki zapadli szprycowani toksycznymi prochami jest kluczowe dla odbudowania silnej wspólnoty zorganizowanej w sprawnym i sprawiedliwym państwie.   Połowa Polaków pogodziła się ze swą bezradnością, bezsilnością wobec wrogiego im, rzekomo ich własnego, pastwa. Chcą przetrwać jak najdalej od niego – na wewnętrznej emigracji. 

Chcę być w Sejmie, by tworzyć mechanizmy obywatelskiej aktywności, odbudować w Polakach poczucie, że mamy prawo być tutaj, że to państwo jest nasze, a politycy i urzędnicy, łącznie z prezydentem, parlamentem i rządem, są naszymi pracownikami, których wynajęliśmy, by sprawnie realizowali wyznaczone im przez nas cele. Właśnie ta obudzona obywatelska świadomość, odzyskana wiara w sens działania i wielokierunkowa aktywność są warunkami odzyskania przez Polskę siły, sprawności i prawdziwej, a więc także gospodarczej – niepodległości.  Byśmy odrzucili narzucaną nam mentalność pracowników najemnych, ale wszyscy znowu poczuli się w Polsce gospodarzami.

Współczesny świat opiera się na pokojowej, ale bardzo twardej rywalizacji silnych tożsamości. Dyrdymały o europejskiej solidarności leżą na dnie Bałtyku pod postacią rosyjsko-niemieckiej rury. Polska ma takie doświadczenia i leży w takim miejscu Europy, że musi wybierać: albo będzie świadoma swej tożsamości, silna i wolna -  albo nie będzie jej wcale. Wybieram tę pierwszą opcję.
Chcę być w Sejmie, by wyleczyć polskie elity z zakompleksienia i mikromanii, by z wizjonerami budować strategie i plany wolnej Polski wolnych Polaków. A potem je realizować. Chcę być w Sejmie, by współtworzyć instytucje i prawa, które odbudują Polskę w Polsce. Tak zapamiętale z niej wypychaną. Chcę być w Sejmie, żeby moje wnuki chciały w Polsce zrealizować swoje marzenia i miały na to ogromne szanse.

Maciej Pawlicki

Kontakt

Maciej Pawlicki, Kandydat do Sejmu RP
Okręg 20 (Warszawa II), Lista 1 miejsce 24